Input your search keywords and press Enter.

I co z tego, że jesteś Polakiem?

(Jak wyjaśniam w tekście poniżej…) jajco.

Posłużę się w tym celu cytatem z klasyka polskiej literatury współczesnej:

„Zaraz na wstępie, gdy czytająca pracę, w części o Koperniku, przytoczyła po francusku popularny polski dystych, definiujący istotę naszego największego uczonego:
>>Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię.
Polskie wydało go plemię.<<

Rożek Goltz wpadł jej brutalnie w słowo, wykrzykując po polsku:
– Jakie polonaise, jakie polonaise! To był Niemiec, a nie Polak! A traktat napisał po łacinie.
– Calme-toi! – skarciła Rożka Madame, lecz ten nic sobie z tego nie robił.
– Matka była z domu Watzenrode, to nie jest polskie nazwisko, a studia odbył we Włoszech: w Bolonii, Ferrarze i Padwie.
– No i co z tego? – obruszył się jeden z „romantyków”, tradycyjnych adwersarzy bezlitośnie rzeczowego Rożka. – Urodził się w Toruniu, pracował i zmarł we Fromborku…
– To były miasta krzyżackie – uciął natychmiast Rożek. – Wybudowane przez Niemców. Jeszcze dzisiaj to widać.
– Nie znasz historii Polski! – wrzasnęli „romantycy”.
– Silence, et tout de suite! – wkroczyła między zwaśnione strony z całym impetem Madame. – Co się z wami dzieje! Dyskutować będziecie później, po odczytaniu pracy. I po francusku, nie po polsku!
– Je préfère en polonais – Rożek, wciągnięty w utarczkę, nie dawał się łatwo poskromić, stawał się zapalczywy i tracił panowanie. – „Polskie wydało go plemię!” – przedrzeźniał podniosły ton nielubianej prymuski. – Co to właściwie znaczy? Że gdyby nie był Polakiem, to nie byłby tym, kim był? Czy że jego teoria jest powodem do chwały dla całego narodu? Jakkolwiek to rozumieć, jest to bezdennie głupie. Twierdzić, że przynależność do danego narodu jest przyczyną odkrycia w dziedzinie astronomii, to dawać świadectwo temu, że ma się niedobrze w głowie. A znowu wbijać się w dumę, dlatego że jakiś rodak zrobił coś ciekawego i stał się przez to sławny, to przyznać się, że samemu jest się zerem, tumanem, w dodatku z kompleksem niższości. Jedno warte drugiego. Gdyby z Polski pochodził nie jeden biedny Kopernik, lecz tysiąc takich uczonych, podczas gdy z innych krajów po jednym lub jeszcze mniej, wtedy to co innego. Chociaż nawet i wtedy nie stwierdziłbym nic ponad to, iż w Polsce, statystycznie, rodzi się więcej odkrywców.

„Romantycy” parsknęli śmiechem, Agnieszka Wąsik stała nieporuszona, a Madame, bodaj pierwszy raz, robiła wrażenie bezradnej.

— Nie ma się z czego śmiać! – znów zaperzył się Rożek. — A skoro tak wam wesoło, to powiem wam jeszcze więcej. Polacy są tak drażliwi na punkcie swojej wartości, bo czują się niepewni. Gdyby byli tak dobrzy, za jakich pragną uchodzić, po pierwsze, ich historia byłaby całkiem inna, a po drugie, nie podkreślaliby w kółko swoich osiągnięć i zasług. Czy Włosi podkreślają, że Leonardo był Włochem? Albo Anglicy, że Newton to z krwi i kości Anglik? A u nas? Na każdym kroku! Bo sprawa pochodzenia najwybitniejszych jednostek jest na ogół niejasna. Chopin: wiadomo, pół-Francuz. Tak samo Gall Anonim, pierwszy polski historyk. Nawet autor pierwszego słownika języka polskiego, Samuel Linde: Niemiec. Natomiast jedyny pisarz polskiego pochodzenia, który się wybił w świecie i wszędzie jest czytany, niestety, nie pisał po polsku. Chodzi mi o Conrada. I Bogu niech będą dzięki! Bo gdyby pisał polsku, to pewnie by tak pisał jak ten wasz cud, Żeromski. No i co, nie mam racji?
– Mówisz, jakbyś sam nie był Polakiem – rzekł któryś z „romantyków”
– Bo nie jest – burknął inny. – „Goltz” to nie polskie nazwisko…
– Dość! – krzyknęła Madame. – Nie życzę sobie dłużej tego słuchać! Macie w tej chwili przestać!

Rożek nie mógł jednak zostawić komuś ostatniego słowa.

– To, czy jestem Polakiem, to się dopiero okaże. Jeśli dokonam czegoś, a zwłaszcza zdobędę rozgłos, to będę arcy-Polakiem. Będą mnie nosić na rękach! A wy się będziecie chwalić, że byłem z wami w klasie. Niestety, tak to jest. I zawsze tak tu będzie. Najlepsi albo są obcy, albo zwiewają stąd.

Po tych słowach stało się coś niezwykłego. Madame energicznym krokiem zbliżyła się do Rożka i powiedziała po polsku: – Jeszcze słowo i usunę cię z klasy!

Zaległa grobowa cisza.”

/ Antoni Libera – „Madame” /