Input your search keywords and press Enter.

Kick-Ass 2: Tylko dla wybranych

Dla 99% społeczeństwa „Kick-Ass 2″ będzie filmem przesadzonym, nieśmiesznym, a momentami nawet obrzydliwym. Pozostały 1%, to ludzie na tyle szaleni, że sami rozważali pewnie kiedyś zostanie super-bohaterami. Kochali pierwszą część i tę też pokochają, mimo że miłością trochę mniej bezwarunkową.

3 lata temu powstał naprawdę unikatowy i jedyny w swoim rodzaju film, „Kickass”. Pierwsza próba pokazania jak w prawdziwym świecie mogłyby wyglądać super-kariery. Cytując samego siebie z recenzji:

„Bo [ten film] jest śmieszny, bo jest fajnie zrobiony, bo jest oryginalny, bo jest jaki chce być i nikogo za to nie przeprasza (brzmi trochę jak ideał mężczyzny w ogłoszeniu towarzyskim). W skrócie, to historia dzieciaka z liceum, wielkiego fana komiksów, którego męczy pytanie: czemu nikt nigdy nie spróbował zostać super-bohaterem? Założyć kostium, maskę i wyjść na ulice zwalczać przestępczość? No cóż, odpowiedź jest dosyć prosta i Dave otrzymuje ją już, gdy podczas pierwszej „akcji” zostaje pobity, dźgnięty nożem i potrącony przez samochód. Auć.”

I tak dalej. W drugiej części odwiedzamy go, gdy jego krucjata właściwie dobiegła końca, ale po drodze zainspirowała mnóstwo domorosłych superbohaterów. Problem w tym, że ciągle inspiruje też złego bohatera części pierwszej, Red Mista, który po zabiciu własnej matki, wreszcie odkrywa swoje przeznaczenie: być pierwszym super-złoczyńcą na świecie. Żeby szybciej osiągnąć ten cel zmienia też swój przydomek na… The MotherFucker. Tak, wiem jak to brzmi, ale przecież ostrzegałem 99% czytających.

Mimo że film nadal nazywa się Kick-Ass, to można zaryzykować tezę, że najważniejszą w nim osobą jest (znana z jedynki) Hit-Girl. Nastoletnia, słodziutka maszyna do zabijania, uczona tego rzemiosła od pierwszych lat życia. Po śmierci swojego ojca i mistrza w jednej osobie (Big-Daddy) opiekę nad nią przejmuje jednak jego bliski przyjaciel, Marcus, który za pierwszy warunek stawia młodej Mindy koniec jej super-kariery. Łatwo nie będzie.

Twórcy dosyć ryzykownie postanowili poświęcić sporo czasu na sceny, w których Hit-Girl uczy się „normalnego” życia w amerykańskiej szkole średniej. Do pewnego momentu jest to zabawne, nawet kiedy jesteśmy wystawieni na działanie teledysków boysbandu Union J – dzięki wdziękowi osobistemu Chloe Grace Moritz możemy znieść sporo – ale scena, w której Mindy wywołuje u swoich ‚rywalek’… cóż, nagły atak bólu brzucha, to już pewnie lekka przesada. Może dlatego wszyscy wolimy widzieć ją w kostiumie i jakimiś ostrymi narzędziami w ręku.

Mam dziwne wrażenie, że byłem chyba w tym filmie gotów „łyknąć” wszystko. Myślę też, że twórcy z takim założeniem nad nim pracowali. Nie szykowali go dla wszystkich. Jeśli w części pierwszej mieli jeszcze jakieś skrupuły, tutaj liczyła się już wyłącznie ich dobra zabawa. W związku z tym, obiektywnie patrząc, naprawdę trudno doszukać się w nim rzeczy uniwersalnie czyniących filmy dobrymi. Może ten dystans, może niektóre humorystyczne sceny, może świetna postać Jima Carrey, kilka udanych fragmentów soundtracku i diamentowe dialogi. Prawda jest jednak taka, że „Kick-Ass 2″, to film tylko dla wybranych, którym serce będzie rosło z każdą kolejną (złą, gorszą lub najgorszą) sceną, która dostarczy nowych informacji o losach dwójki naszych pokochanych 3 lata temu bohaterów.

Nie chciałbym Was zniechęcać, ale żeby dobrze bawić się na tym filmie, musielibyście m.in. uśmiechać się słysząc dialogi typu:

– I’ll call her ‚Mother Russia’!
– Sorry man; Mother Russia and Motherfucker on one team? That’s not going to work.

…i od 3 lat czekać na coś nowego Kick-Assowego. Podsumowując więc, mamy tutaj przypadek bardzo powszechny, który możemy łatwo zdiagnozować, zadając następujące dwa pytania. Czy ten film kopie pośladki? Nie. Ale czy fanom tej serii to będzie przeszkadzało? Nie. Wszyscy, którzy fanami nie są powinni zatem wziąć pod uwagę, że film zebrał marniutkie 3/10 na Rotten Tomatoes. Ode mnie, od fana, dostaje natomiast całkowicie nieobiektywne 7/10.

Adrian Fulneczek
adrian.fulneczek@gmail.com