Input your search keywords and press Enter.

Olga Tokarczuk – Prowadź swój pług przez kości umarłych

Ważna, potrzebna, mądra. Książka Tokarczuk to głos rozsądku i odwagi, który w sumie tłumimy.

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” oceniłem w myślach bardzo szybko. Już po pierwszych kilku zdaniach wiedziałem, że to NIE jest lektura dla mnie. Nie w moim stylu, z bohaterką, której perypetie nie miały szans mnie zainteresować. „Starsza pani” (wybaczcie ageism i stereotyp-ism), mieszkająca samotnie na zielonym odludziu w okolicach Kotliny Kłodzkiej i jej „wynurzenia”? Nie dziękuję.

A jednak równie szybko poczułem nić porozumienia z narracją Tokarczuk: prowadzi ją w tak przyjemny dla mojego wewnętrznego, czytelniczego ucha sposób, że nie chcę przerywać lektury. Zastanawiałem się na czym polega jej wyjątkowość, inność – bo nie miałem wątpliwości, że „Prowadź swój pług…” różni się od innych książek, które wciągają. Jak to robi? Nie są to przecież literackie popisy i festiwal piękna Słowa. Nie była to też pochwała prostoty i uroków chaosu. Autorka znalazła swój stylistyczny, bezpretensjonalny płaskowyż między tymi dwoma wyżynami. To na nim, usunąwszy się w cień, pozwala wybrzmieć Prawdzie.

Główna bohaterka i cała fabuła wraz z atrakcyjnym, gatunkowo nieprzystającym wachlarzem morderstw są tylko pretekstem, żeby mówić o rzeczach najważniejszych. Od innych uznanych dzieł literatury, które podpadają pod ten szkolny schemat z poprzedniego zdania, „Prowadź swój pług…” odróżnia właśnie to, które wartości autorka obiera za centrum swojego wszechświata. Rozpoczynając lekturę nie spodziewamy się jeszcze, za które przekonania w tym mikro-świecie ludzie są gotowi oddać lub stracić życie. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że takie postawy są możliwe, że istnieją. Społeczeństwo dba o nasze wychowanie. Nie chce, żebyśmy dojrzeli Prawdę.

Dlatego lektura tej książki Tokarczuk to taka przyjemność. Dla mnie, połączenie tego, co działo się na kartkach powieści z myślami i spostrzeżeniami jakie wywoływało to w mojej głowie, sprawiała wrażenie uczestnictwa w mistycznym obrzędzie. Współuczestnictwa; tylko my dwoje przeciwko całemu światu, który chce dalej żyć w kłamstwie i hipokryzji.

Przekaz „Prowadź swój pług…” można streścić w kilku zdaniach. Można te zdania nawet zapisać i rozdać przedszkolakom, żeby zrobili z nimi plakaty, namalowały jakieś zwierzątka. Problem polega na tym, że już samo wypowiedzenie głośno i wprost tego, czego chciałaby od świata główna bohaterka książki spotkałoby się co najwyżej z szyderczym uśmiechem dzisiejszego świata. Na tym polega maestria Tokarczuk, że zadaje ważne ciosy w tej walce, w której najtrudniej jest… zostać wysłuchanym i potraktowanym poważnie. Tylko podstępne przeniknięcie do serc i umysłów czytelników może sprawić, że zastanowią się nad prawdami, które od małego brali za naturalne i niezbywalne.

Po skończeniu książki można nie zmienić swoich przyzwyczajeń, ale życie w „starym obrządku” po poznaniu Prawdy takie łatwe już nie będzie. Te znaki zapytania, małe rysy na podświadomości, niepewność – to wielkie zwycięstwa Tokarczuk. Bo… czy gdyby obozy koncentracyjne stały na każdym rogu, to po pewnym czasie też uznalibyśmy, że tak już po prostu jest? Że „są pewne reguły i tradycje i my w tym tkwimy”…?

W przeciwieństwie do cytowanej wyżej Młodej Dyrektorki z powieści, dzięki „Prowadź swój pług przez kości umarłych” wierzę, że możemy to wszystko odrzucić od razu. Wierzę, że coraz więcej osób będzie rozumiało Prawdę, że „(…) Pochwała zabijania jest złem. To proste. Nic Więcej”.

 

  • Adrian Fulneczek
    adrian.fulneczek@gmail.com